Aby uzyskać pełen dostęp, zapisz się do newslettera*.
*Tylko poprawnie wpisane i aktywne adresy email, gwarantują pełen dostęp do serwisu.

Musical Fidelity M3s - test, recenzja, opinie

Drukuj PDF
+ 7
+ 0

W magazynie Hi-Fi Choice ukazała się recenzja dwóch urządzeń marki Musical Fidelity z opisywanej niedawno serii M3s: wzmacniacza M3si oraz odtwarzacza CD z przetwornikiem DAC M3scd. To wyczerpujący tekst, dokładnie opisujący konstrukcję i możliwości brzmieniowe obu urządzeń. Poniżej prezentujemy jego fragmenty, do zapoznania się z którymi serdecznie zapraszamy.

Musical Fidelity M3s - stara nazwa, zupełnie nowa seria

Jak większość recenzji nowej serii Musical Fidelity, tekst rozpoczyna się przypomnieniem historii firmy. Z punktu widzenia pasjonata audio, dobrze jest wiedzieć, że produkcją urządzeń przeznaczonych do odsłuchu muzyki sterują muzycy. Z punktu widzenia klienta istotne jest, że Musical Fidelity zawsze szczycił się faktem, iż ich produkty oferowały klientom znakomity stosunek wartości/jakości do ceny, którą za nie trzeba było zapłacić. Nie inaczej jest tym razem.

Podobnie, jak poprzedni recenzent, również Marek Dyba zwrócił uwagę, że w obecnej odsłonie Musical Fidelity pod względem estetyki stawia na elegancję i szacunek wobec swoich klientów. Musicale prezentują się solidnie, są ładnie wykonane i wykończone. Nie wiem, jak to jest ze srebrną wersją, ale czarna daje poczucie obcowania z produktami wysokiej klasy. (…) I jeszcze takie, z pozoru nieistotne, detale – same urządzenia zapakowane są w czarne, welurowe worki, a w opakowaniach znajdziemy białe, bawełniane rękawiczki oraz szmatkę z firmowym logo do czyszczenia powierzchni obudowy. Kosztuje to firmę grosze, a użytkownik od razu ma skojarzenie z drogimi urządzeniami, do których niemal zawsze dodawane są takie właśnie drobiazgi. Prosty i skuteczny zabieg podnoszący prestiż serii M3s już na starcie.

Musical Fidelity M3s - stara nazwa, zupełnie nowa seria

Oddzielny akapit poświęcono budowie nowych Musicali. Autor podkreśla, że M3si jest konstrukcją dual mono, w której jedynym elementem łączącym oba kanały jest wspólne trafo. Nowoczesnym zabiegiem, jak na dostojnie tradycyjne Musical Fidelity, jest umieszczenie we wzmacniaczu asynchronicznego wejścia USB, kierującego sygnał do przetwornika C/A. Przyjmuje ono pliki w nie za wysokiej jakości 24/96, za cenę bezproblemowego użytkowania w każdej sytuacji. Dzięki temu wzmacniacz nie potrzebuje instalacji dodatkowych sterowników i współpracuje z każdym systemem. Zwolenników klasyki ucieszy wejście przedwzmacniacza gramofonowego działające z wkładkami MM i MC.

Sercem odtwarzacza M3scd jest za to DAC Burr-Brown PCM1796 24/192 w układzie Delta- Sigma (8-krotny oversampling, upsampling do 24 bitów, tryb dual differential). Jednym z elementów, które według producenta odpowiadają za bardzo dobre parametry, oraz brzmienie tego odtwarzacza jest unikatowy układ zasilania z filtrami ferrytowymi oraz pięcioma odseparowanymi liniami zasilającymi.

Musical Fidelity M3s - stara nazwa, zupełnie nowa seria

Autor precyzyjnie podaje, jak na High Fidelity przystało, pełen zestaw nagrań, które wzięły udział w teście. To dość zróżnicowana lista z akcentem przesuniętym w stronę jazzu: Armstrong, Tyner, Herdzin, Możdżer... Nie brakuje innych ważnych, klasycznych nazwisk. Jak opisywany zestaw poradził sobie w takim towarzystwie?

Pierwsze co pokazały [kolumny], gdy zamiast zestawu ModWrighta podłączyłem do nich Musicale, to spokój. Spokój w sensie braku nerwowości, braku elementów, które wyskakiwałyby przed szereg. Równe, spójne, gładkie granie, którego nie da się określić inaczej niż mianem muzykalnego. Dodajmy do tego czystą, otwartą górę pasma, delikatnie ocieploną średnicę i nieźle prowadzony, choć niezbyt obfity bas (tzn. mniej obfity niżby to nawet wynikało z samych rozmiarów kolumn). (…) Pewne cechy brzmienia potwierdziły się od pierwszej płyty – podstawowe wrażenie to znowu czystość, klarowność dźwięku – rzecz wcale nie aż tak często spotykana na tym poziomie cenowym. Podobnie jak i w poprzednim zestawieniu, tak i teraz od razu zwracała uwagę duża, przede wszystkim głęboka scena, z nieźle definiowanymi na niej, trójwymiarowymi źródłami pozornymi. Podobnie jak z Artami, tak i teraz z Matterhornami Musicale stworzyły dość intymną, bliską prezentację, która, zwłaszcza przy dobrych nagraniach jak choćby Blues masters, potrafiła mnie wciągnąć w świat muzyki niemal od pierwszej nuty.

   Tagi

Tematy pokrewne :

» Wzmacniacze Musical Fidelity M3si oraz M6si tylko do końca marca tańsze o blisko 1000zł!

RAFKO Dystrybucja, wyłączny przedstawiciel Musical Fidelity na Polskę informuje o czasowej  obniżce cen na wzmacniacze M3si oraz M6si w okresie do...

» Musical Fidelity Nu-Vista 600 - młodszy brat hi-endowego wzmacniacza Nu-Vista 800

RAFKO Dystrybucja, wyłączny przedstawiciel Musical Fidelity na Polskę wprowadza do sprzedaży nowy element systemu Nu-Vista – wzmacniacz Nu-Vista 600, drugi w...

» Musical Fidelity Nu-Vista –- polska premiera na AudioShow 2016

RAFKO Dystrybucja, wyłączny przedstawiciel Musical Fidelity na Polskę informuje o polskiej premierze setu Nu-Vista podczas warszawskich targów Audio-Video Show 2016.

» Pro-Ject Vinyl Cleaner VC-S

Pro-Ject zaskoczył wprowadzeniem do sprzedaży urządzenia Vinyl Cleaner VC-S. Jak łatwo się domyślić, chodzi o myjkę do płyt gramofonowych. Nie byłoby w tym nic...

» 80 milionów płyt winylowym w 2016 roku - będzie rekord?

Ostatnie badania rynku muzycznego mówiły bardzo wprost – moda na słuchanie płyt gramofonowych zatacza coraz szersze kręgi. Statystyki sprzedawanych winyli idą...

» Dni otwarte w nowym salonie RMS.pl - podsumowanie

Od poniedziałku, trzydziestego maja do soboty, czwartego czerwca trwały dni otwarte nowego salonu sklep.RMS.pl przy ulicy Hetmańskiej 33B w Białymstoku. W tym czasie w...

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież