HiFiMAN HM-601LE - testy, recenzja, opinie


W wielu aspektach bezkompromisowy – jego granie jest odwrotnością jego wyglądu. Brzydal z piękną duszą, miłośnik ślicznych wokalistek i rozczochranych gitarzystów. Gra z wielkim autorytetem, rozmachem i kontrolą, bez śladu ostrości. Wzbudza wielkie emocje. Może zastąpić odtwarzacz CD i wzmacniacz słuchawkowy za bardzo grube pieniądze.  


Wygląd/wykonanie: w opinii niektórych HM-601 przypomina starą latarkę, w opinii innych przerośnięty pager. W designie bliżej mu do psychodelicznego snu pisarza cyberpunk niż klasycznej elegancji. Wykonany jest z grubego, gatunkowego i połyskliwego plastiku – odpornego na zarysowania i upadki. Prawdopodobnie nada się także do wbijania gwoździ. Regulacja głośności realizowana jest za pomocą pokrętła, którego design najpewniej zapożyczono z produktów Kasprzak. Kradzież tego urządzenia z pewnością nam nie grozi.

Funkcjonalność: w komplecie zabrakło wyjść cyfrowych, ale mamy wysokiej klasy wyjście liniowe, którym możemy nakarmić dobrej klasy wzmacniacz stereo. Dodatkowy plus za przełącznik low gain/high gain, dedykowany do słuchawek dokanałowych i nausznych – pozwala on precyzyjniej regulować natężenie dźwięku. Wygoda użytkowania: w komplecie ładowarka sieciowa, podstawowy wyświetlacz nie pokaże okładek albumów (bo i po co?), potężne guziki można z pełną swobodą obsługiwać w rękawiczkach, ocenę końcową psuje nieco zbyt duża grubość.

Odsłuch dokanałowy (RE-400): na wstępie trzeba zauważyć, że w tej cenie HM-601LE pod względem jakości dźwięku jest bezlitosny dla konkurencji. Oznaczenie LE (Limited Edition) oznacza ni mniej, ni więcej, że mamy do czynienia z podzespołami blisko dwukrotnie droższego brata HM-602 – urządzenia wychwalanego za oferowany dźwięk w cenie ok 2000zł. Pierwszą charakterystyczną cechą HiFiMANa jest absolutny brak ostrości dźwięku połączony z potężną dynamiką i kontrolą. Nawet MP3 od Adele to magia - ten odsłuch angażuje, palec wędruje na potencjometr, robi się coraz głośniej łagodny dźwięk zmienia się w koncertowe granie, dźwięk pulsuje, uderza, osacza – zalecam odsłuch wyłącznie z użyciem antyperspirantu. Gitarowe granie jest zamaszyste, gitara Jimiego Page'a z Led Zeppelin mówiąc wprost i otwarcie rozpieprza wszystko co spotka na swojej drodze, rządzi i dzieli, jej barwa każe zapytać – czy przypadkiem ktoś nie rozpalił ogniska na wzmacniaczu gitarowym Marshalla? Energia, barwność, mięsistość i emocjonalność solowego grania w Celebration Day to absolutne mistrzostwo świata. Podobnie ma się sprawa z gitarą w Jubilee Street Nicka Cave'a – HiFiMAN ustawia scenę wokal i gitara w konfiguracji jeden do jednego – jedno i drugie zostaje wstrzykiwane prosto do neuronowej tkanki mózgowej. Nawet nie chce wiedzieć, czy to wokalista musiał przyklęknąć, a może gitarzysta dostał wysoki stołek. Skomplikowane końcowe pasaże Jubilee Street HM-601LE odgrywa bez zająknięcia – to wyłącznie Twoja decyzja, której warstwy dźwięku chcesz słuchać, a może wolisz się zatopić? Najmniej przekonująco wypada bas w elektronice Roberta Milesa – HM601LE zdecydowanie faworyzuje zwiewność wysokich tonów, po audiofilsku ustawiając bas w swoim rzędzie – to nie do końca przekona miłośników agresywnej elektroniki.

słuchawki nauszne sklep rms.pl

Odsłuch nauszny (HE-300): odsłuch MP3 z muzyką Daft Punk zdradził zdecydowanie większą ochotę do grania muzyki elektronicznej ze słuchawkami nausznymi, potwierdził to Robert Miles, u którego tym razem bas pokazał zdecydowanie więcej wigoru, chociaż nie było to szaleństwo w wykonaniu dokanałowego odsłuchu Sony, które na tle wszystkich konkurentów zwyczajnie zabija basem. Sytuacja zmieniła się przy empetrójce Adele – Rolling in the deep z naturalną stopą perkusyjną wstrząsała raz po raz cała sceną, wejście chórków tylko spotęgowało wielkość i jakość dźwięku – żadnego zawahania, niepotrzebnego plątania – oby tylko słuch wytrzymał. Podobnie ma się sprawa z Jubilee Street Nicka Cave'a i Celebration Day Led Zeppelin – wszystkie spostrzeżenia z odsłuchu na RE-400 pozostają w mocy -  jeszcze lepiej zaznaczone, ułożone z większymi instrumentami i wokalami. Wokal Norah Jones zyskał piękną przestrzeń i odpowiednią wagę, podkreślenie. Mikrodetale średnich tonów takie jak przełknięcie śliny wokalistki, czy nabranie oddechu, delikatny ruch przy mikrofonie, szarpnięcie struny w pianinie – takie spostrzeżenia zazwyczaj można czynić tylko na kacu, gdzie i tuptanie muchy zawadza. Podsumowanie: W wielu aspektach bezkompromisowy – jego granie jest odwrotnością jego wyglądu. Brzydal z piękną duszą, miłośnik ślicznych wokalistek i rozczochranych gitarzystów. Gra z wielkim autorytetem, rozmachem i kontrolą, bez śladu ostrości. Wzbudza wielkie emocje. Może zastąpić odtwarzacz CD i wzmacniacz słuchawkowy za bardzo grube pieniądze.

Plusy: potęga dźwięku, świetna kontrola nad całym pasmem, znakomita siła i detaliczność średnich tonów (wokali i gitar) wpływa na emocjonalny odbiór przekazu, nie boi się żadnej muzyki, kieszonkowy zamiennik drogiego odtwarzacza CD i wzmacniacza słuchawkowego pełne sterowanie klasycznymi przyciskami, ładowarka sieciowa w komplecie, Minusy: stylistyka, chociaż niezniszczalna, to tanio wyglądająca obudowa nieco grubszy od produktów konkurencji delikatnie poluzowany bas

<