Amazon Video Direct - konkurencja dla YouTube?
 


Amazon – „największy sklep świata” – uruchomił nową usługę, Amazon Video Direct. Ma to być alternatywa dla firm i osób prywatnych szukających źródła dochodu w udostępnianiu filmów online. W sieci pojawiły się komentarze sugerujące, że AVD ma być konkurencją dla YouTube. Naszym zdaniem, są to opinie mocno przesadzone. Dlaczego? Wyjaśniamy to poniżej.

Amazon Video Direct - konkurencja dla YouTube?
Podstawowa zasada Amazon Video Direct i YouTube jest identyczna – obie platformy służą do umieszczania własnych filmów w sieci. Różnica polega na tym, że AVD już w momencie powstania jest znacznie bardziej nastawione na monetyzację odsłon. Choć serwis ma być otwarty zarówno dla firm, jak i prywatnych użytkowników, to misja firmy widniejąca na stronie głównej jest bardzo jasna. „Content creators” oraz „visual storytellers”, jak dziś określani są pracownicy działów marketingu mają przy pomocy nowej platformy Amazona dotrzeć do milionów klientów. Dokładnie tak – już nie widzów, a klientów.

Amazon Video Direct - konkurencja dla YouTube?

Do tej pory brzmi to całkiem nieźle. Dlaczego jednak naszym zdaniem Amazon Video Direct nie ma szans na wielką karierę? Z kilku powodów. Pierwszym z nich jest niewielki zasięg usługi. AVD ma działać jedynie na rynkach, gdzie już działa VOD Amazon Video, a więc w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Japonii, Niemczech i Austrii. Zgoda, są to najważniejsze światowe rynki. Trudno jednak znaleźć przewagę nad YouTubem z jego stabilną, ugruntowaną przez lata pozycją. Być może gdyby twórcy filmów zdecydowali się na całkowite przeniesienie działalności na AVD, rezygnując z innych kanałów dystrybucji – jak YouTube – mogłoby to zwabić część odbiorców. Byłoby to jednak posunięcie niewiarygodnie ryzykowne. YouTube równa się dla serwisów promocja na ogromną skalę oraz możliwość dotarcia do użytkowników niezainteresowanych do tej pory marką. Za firmą podążyliby zapewne tylko najbardziej oddani fani, a i to nie na pewno – uciążliwe dla klientów zmiany strategii powodowane wyłącznie zyskiem nie mają zbyt dobrej prasy.

Opcją, która najbardziej działa na wyobraźnię jest program AVD Stars, według którego pomiędzy autorów stu najpopularniejszych tytułów (a więc Stars) zostanie podzielonych milion dolarów miesięcznie! Ma to być dodatkowe wynagrodzenie, wypłacane niezależnie od przychodów ze sprzedaży i reklam. Dotyczy to jednak wyłącznie materiałów umieszczonych w Prime. Amazon Video Direct - konkurencja dla YouTube?

Do tej pory brzmi to całkiem nieźle. Dlaczego jednak naszym zdaniem Amazon Video Direct nie ma szans na wielką karierę? Z kilku powodów. Pierwszym z nich jest niewielki zasięg usługi. AVD ma działać jedynie na rynkach, gdzie już działa VOD Amazon Video, a więc w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Japonii, Niemczech i Austrii. Zgoda, są to najważniejsze światowe rynki. Trudno jednak znaleźć przewagę nad YouTubem z jego stabilną, ugruntowaną przez lata pozycją. Być może gdyby twórcy filmów zdecydowali się na całkowite przeniesienie działalności na AVD, rezygnując z innych kanałów dystrybucji – jak YouTube – mogłoby to zwabić część odbiorców. Byłoby to jednak posunięcie niewiarygodnie ryzykowne. YouTube równa się dla serwisów promocja na ogromną skalę oraz możliwość dotarcia do użytkowników niezainteresowanych do tej pory marką. Za firmą podążyliby zapewne tylko najbardziej oddani fani, a i to nie na pewno – uciążliwe dla klientów zmiany strategii powodowane wyłącznie zyskiem nie mają zbyt dobrej prasy.

Szansą dla AVD jest stworzenie serwisu elitarnego, na którym wartościowe materiały nie ginęłyby w zalewie śmieci, jakich pełny jest YouTube. Gdyby twórcom serwisu udało się stworzyć dobrze wydaną bibliotekę naprawdę dobrych treści – kto wie? Faktem jest jednak, że płatne, elitarne serwisy społecznościowe do tej pory z Facebookiem nie wygrały.

Amazon Video Direct - konkurencja dla YouTube?

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież


RMS.PL to jeden z największych polskich technologicznych portali specjalistycznych o tematyce audio-video.

Portal jest prowadzony w całości przez pracowników sklep.RMS.pl
 
Początek strony