Arcam rHead
 


Brytyjski Arcam ogłosił wprowadzenie do oferty nowego wzmacniacza słuchawkowego, rHead. Nowy element rSeries łamie dotychczasową konwencję. Do tej pory wszystkie rBlinki, irDaki, czy rPaki zajmowały się konwersją sygnału cyfrowego w różnych sytuacjach. Produkując wzmacniacz słuchawkowy pracujący w czystej klasie A Arcam ląduje na drugim biegunie. Czego możemy spodziewać się po tym Brexicie z cyfry?

Arcam rHead O rHeadzie można powiedzieć, ze jest urządzeniem wyjątkowym. Wybija się ponad przeciętność nie tylko serii, ale całej oferty Arcama. To pierwszy dedykowany wzmacniacz słuchawkowy w ponadczterdziestoletniej historii firmy, nie licząc miniprzystawki do iPhone 6, MusicBOOST. Ten jednak był, mówiąc wprost, przenośną zabawką, jednym z wielu gadżetów. rHead ma mieć zupełne inne zastosowanie – to audiofilskie urządzenie do poważnych systemów słuchawkowych. Wisienką na torcie jest fakt, że rHead zaprojektowany został przez Johna Dawsona, jednego z dwóch założycieli Arcama.

Nieprawdą jest oczywiście, że Arcam nie ma doświadczenia w budowie wzmacniaczy słuchawkowych. Konstruktorzy przykładali do nich ogromną wagę – choćby w modelu A49 zamontowano układ zasługujący na miano high-endu. Ten sam moduł wykorzystano w irDAC-II. Po prostu do tej pory nie wprowadzali ich do sprzedaży jako oddzielnych urządzeń. Rozwój rynku słuchawkowego w ostatnich latach skłonił widocznie Dawsona i pozostałych decydentów do zmiany frontu. Wydaje się, że może być to słuszna decyzja.

Arcam rHead

Swoimi miniaturowymi wymiarami rHead wpisuje się w konwencję serii. W najszerszym miejscu mierzy niespełna 20cm. To dobre wymiary dla wzmacniacza słuchawkowego, który nie ma aspiracji, by być małą elektrownią – nawiązując oczywiście do słynnego HiFiMAN EF6. Producent twierdzi jednak, że również rHead ma być w stanie napędzić nawet najbardziej wymagające słuchawki, jak HE6.

Oczywistą zaletą pracy w klasie A jest brak zniekształceń, związanych z przechodzeniem sygnału przez zero, występujących w klasie AB. Układ zasilający jest wielostopniowy, co ma skutkować eliminacją kolejnych potencjalnych zakłóceń sygnału. Należy też wspomnieć o potencjometrze, zbudowanym – podobnie jak w przypadku najlepszych przykładów od HiFiMAN-a – w formie drabinki rezystorowej. Dzięki temu natężenie dźwięku sterowane jest z wyjątkową precyzją i liniowością. Nie występują też trudności związane z brakiem należytej separacji kanałów, co jest problemem zwyczajnych potencjometrów. Jest to identyczny układ, jaki występował w modelu A49.

Patrząc na zdjęcia, wzmacniacz wygląda na wykonany bardzo solidnie. Obudowa bez dwóch zdań jest metalowa, polski dystrybutor wskazuje na aluminium. Na jednym z zagranicznych forów użyto nawet określenia „built like a tank”.

Arcam rHead

Tył obudowy pokazuje, że urządzenie wykonano całkowicie w domenie analogowej. Nie znajdziemy tam żadnego wejścia USB ani współosiowego. Zamiast tego mamy dwa cinche oraz parę złącz XLR. Bardziej klasycznie się nie da.

Wygodnym dodatkiem jest obecność dwóch standardów wyjść jack – małego  i dużego. Nie jest konieczne więc korzystanie z przejściówek.


Arcam rHead

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież


RMS.PL to jeden z największych polskich technologicznych portali specjalistycznych o tematyce audio-video.

Portal jest prowadzony w całości przez pracowników sklep.RMS.pl
 
Początek strony