Cambridge Audio długo trzymało się klasycznego podziału na źródło, wzmacniacz i kolumny. Seria L/R jest wyraźnym odejściem od tej filozofii i jednocześnie najbardziej zdecydowanym ruchem marki od lat. To pierwsze w historii Cambridge Audio w pełni aktywne, bezprzewodowe systemy stereo, zaprojektowane jako kompletne rozwiązania „wszystko w jednym”, bez potrzeby dokładania zewnętrznej elektroniki.
W skład serii wchodzą trzy modele: L/R S, L/R M oraz L/R X. Każdy z nich adresuje inny scenariusz użytkowania – od bliskiego odsłuchu na biurku, przez uniwersalne systemy do salonu, aż po rozwiązanie, które realnie ma zastąpić klasyczny zestaw hi-fi.

Wspólna filozofia, różna skala
Ważne jest to, że Cambridge traktuje L/R nie jako pojedyncze „aktywne kolumny”, ale jako systemy stereo. Każdy model sprzedawany jest jako para, z własnym wzmocnieniem, przetwarzaniem sygnału i – w przypadku dwóch wyższych wersji – pełnoprawną platformą streamingową StreamMagic czwartej generacji.
L/R X i L/R M korzystają z tej samej podstawy technologicznej: aktywnej konstrukcji 2,5-drożnej, nowego tweetera Torus oraz wzmacniaczy klasy D, dobranych nie pod kątem efektownych liczb, lecz realnej kontroli przetworników. Różnice między nimi sprowadzają się głównie do skali – wielkości obudowy, powierzchni membran i zapasu mocy.
L/R S to z kolei wyraźnie inna propozycja. Bardziej kompaktowa, uproszczona funkcjonalnie i pozbawiona sieciowego streamingu, ale nadal zaprojektowana jako pełnoprawny system stereo, a nie głośnik „komputerowy”.

Torus – nowy tweeter, stary problem
Najciekawszym nowym elementem serii L/R jest tweeter Torus, zastosowany w modelach X i M. To 28-milimetrowa kopułka aluminiowa z charakterystyczną, pierścieniową komorą tylną. Cambridge wyraźnie skupia się tu nie na samej detaliczności góry pasma, lecz na kontroli kierunkowości i spójności poza osią odsłuchu.
W praktyce oznacza to próbę rozwiązania jednego z największych problemów aktywnych systemów salonowych: zachowania stabilnej sceny i balansu tonalnego, gdy słuchacz nie siedzi idealnie „w punkcie”. To podejście bliższe myśleniu o realnych przestrzeniach mieszkalnych niż o klasycznym, audiofilskim trójkącie.

Funkcjonalność bez fajerwerków
L/R X i L/R M są pod tym względem bardzo kompletne. StreamMagic Gen 4 zapewnia dostęp do wszystkich kluczowych serwisów (Spotify, Tidal, Qobuz, AirPlay 2, Google Cast), obsługę Roon Ready oraz radio internetowe. Jest HDMI eARC do integracji z telewizorem, wejście gramofonowe MM, komplet wejść analogowych i cyfrowych oraz wyjście na subwoofer.
Co istotne, Cambridge nie próbuje „zamykać” użytkownika w jednym scenariuszu. To systemy, które równie dobrze mogą grać z telewizorem, gramofonem, streamerem sieciowym czy komputerem. Połączenie między kolumnami może być realizowane przewodowo (USB-C), a w modelu L/R X również bezprzewodowo.
L/R S rezygnuje z tej wszechstronności na rzecz prostoty. Nie ma tu StreamMagic, HDMI ani phono stage. Jest za to Bluetooth, USB Audio i wejście optyczne. To rozwiązanie wyraźnie celowane w bliski odsłuch, mniejsze przestrzenie i użytkowników, którzy nie chcą konfigurować aplikacji czy sieci.

Skala i przeznaczenie
- L/R X (8990 PLN) to system, który ma ambicję zastąpić klasyczne stereo. 2 x 400 W mocy, podwójne woofery, pasywne radiatory i pełna integracja z ekosystemem domowym sugerują zastosowanie w normalnych salonach, bez potrzeby dokładania subwoofera czy amplitunera.
- L/R M (6190 PLN) wydaje się najbardziej uniwersalnym punktem serii. 300 W mocy, mniejsza obudowa i ten sam zestaw funkcji sprawiają, że to potencjalny „złoty środek” dla mieszkań i średnich pomieszczeń.
- L/R S (2290 PLN) to propozycja stricte użytkowa: biurko, sypialnia, mały pokój. Bez aspiracji do bycia centrum domowego audio, ale z wyraźnym naciskiem na jakość dźwięku w swojej skali.
Seria L/R nie wygląda na eksperyment ani jednorazowy strzał. To przemyślana, spójna linia produktów, która jasno komunikuje, gdzie Cambridge Audio chce być w najbliższych latach. Jeśli StreamMagic Gen 4 okaże się stabilny, a strojenie akustyczne dorówna ambicjom projektu, L/R X i M mogą realnie namieszać w segmencie aktywnego stereo.
To nie jest rewolucja. Ale to bardzo wyraźny sygnał, że Cambridge Audio przestało patrzeć na aktywne systemy jak na ciekawostkę – i zaczęło traktować je jako przyszłość swojej oferty.

